brydżyści w Stambule dzień 6
Czwartek był pierwszym dniem kiedy każdy gra na swój rachunek, czyli turniej par. Dopiero w momencie rozpoczęcia zawodnicy dowiedzieli się wg jakich zasad się gra. (Ach, ta turecka organizacja mistrzostw! W Polsce nie do pomyślenia byłoby żeby co 1 minutę wyniki nie były aktualizowane, a tam trzeba czekać do rozpoczęcia turnieju, by się dowiedzieć jak się gra, a chcąc poznać wyniki, trzeba czekać jeszcze kilkadziesiąt minut po zakończeniu gry, by je zobaczyć w Internecie). Okazało się, że aż 54 spośród 96 startujących par kwalifikuje się do finału liczącego 4 sesje po 26 rozdań każda. W dodatku, i to jeszcze większy paradoks, 3 sesje eliminacyjne nie będą się liczyć do końcowego wyniku! Nie ma nawet żadnego carry over, czyli ułamkowej wartości wyniku z eliminacji doliczanej do wyniku z finałowej rozgrywki. Można więc powiedzieć, że w tej sytuacji dzień dzisiejszy był dniem przerwy J Korespondencyjnie zarządziłem jednak, by grać jak najlepiej, by sprawdzić się przed decydującymi rozdaniami. Podziałało średnio, choć 15 miejsce Artka i Bartka (56,98%) oraz 16 Justyny i Adama (56,40%, ponoć przy wcale nienajlepszej grze) to bardzo obiecujące wyniki. 27 miejsce zajmuje Przemek Piotrowski z Michałem Górskim (53,20). Z kolei Agnieszka i Artur rozpoczęli poniżej oczekiwań, bo po pierwszej sesji mieli wynik zaledwie 46,18% i dopiero w drugiej nieznacznie się dźwignęli, choć do awansu do finału wciąż brakuje kilku pozycji; aktualnie są klasyfikowani na 63 miejscu z wynikiem 48,36%. Prowadzi inna polska para – Paweł Jassem z Piotrem Tuczyńskim, co akurat nie dziwi specjalnie, mimo, że obaj mieszczą się w kategorii wiekowej U-20.
Swoją drogą, kolejnym paradoksem mistrzostw jest to, że 40 par, które nie wejdzie do turnieju finałowego, stoczy ze sobą bój w turnieju na impy. Ponoć mają być za niego także przyznane medale, co dziwi o tyle, że będzie to rywalizacja maluczkich, w której walczyć będą takie nacje jak Wenezuela, Kostaryka czy Irlandia, którym do miana potęg brydża młodzieżowego daleko. Tyle tylko, że taki medal nie mógłby cieszyć (choć mnie się wciąż nie chce wierzyć, że za tę konkurencję medale mogą być przyznane!). Dlatego jutro w porannej sesji wszystkie pary mają za zadanie wejść do finału „właściwego”, a od popołudnia, poprzez całą sobotę, na niedzielnym przedpołudniu skończywszy – dać z siebie wszystko w decydujących 104 rozdaniach. Szanse na medal na pewno nie są wysokie, zwłaszcza, że turnieje par rządzą się większą od drużynowych losowością, ale póki karty w grze – wszystko jest możliwe.
Nie ukrywam, że największe szanse w finałowej rozgrywce powinni mieć Artur i Bartek, mistrzowie świata U-20 sprzed 3 lat, którzy rok temu na Igrzyskach Olimpijskich w Sportach Umysłowych w Pekinie byli w pierwszej dziesiątce w rywalizacji par U-28. Ale też bardzo cieszy wynik Justyny i Adama z eliminacji, którzy przecież są aktualnymi mistrzami Polski par open i par mikst w kategorii „młodzież szkolna”. Najmniej doświadczeni w tym gronie Aga i Artur, nie powinni mieć jutro kłopotów z awansem do finału, a w nim – jak sądzę po bardzo dobrej postawie w turnieju teamów Board-a-Match (który odpowiada grze parowej „na maksy”), też są w stanie sprawić niespodziankę. Nie mam tu na myśli medali, ale już miejsce w dziesiątce wśród blisko 100 par, byłoby znakomitym wynikiem.
Z tego co mi doniesiono sms’owo, tuż po dzisiejszej grze część ekipy poszła zwiedzać miasto, a część odpoczywa. Jutro powinniśmy dostać kolejne zdjęcia i meldunek prosto ze Stambułu.
nasi brydżyści









