Blog z podróży IX: Bośnia i Hercegowina
Kilka dni przerwy minęły od ostatniej korespondencji rowerzystów – podróżników z Radziszowa. Okazało się, że nasi bohaterowie mieli problemy zdrowotne, a Ania nawet została podłączona do kroplówki…

Minęło parę dni, a my nie przesunęliśmy się daleko. Opuściliśmy zaledwie granice Chorwacji. Choróbsko, które złapaliśmy w Czarnogórze nie dało za wygraną i męczyło nas aż do wczoraj. Ja z Konradem musieliśmy wypić chyba jakąś skażoną wodę i zatruliśmy się na tyle poważnie, że żadne leki na nas nie działały, a ja zostałam nawet podłączona do kroplówki żeby uzupełnić stracone elektrolity.
Na szczęście znaleźliśmy plażę, na której spędziliśmy 2 dni, gdzie spokojnie mogliśmy leżeć i odzyskiwać siły. Spotkaliśmy także życzliwych Polaków z Opola, którzy starali się nam jakoś pomóc (oferując podwiezienie; dali nam też swoje leki).
Dziś chyba mogę już powiedzieć, że zła passa minęła i mam nadzieję, że nic nie zakłóci już spokojnego powrotu do domu. Ja się leczyłam środkami tradycyjnymi (odpowiednia dieta, czyli ryż z gotowaną marchwią, chleb, gorzka herbata + spokojny tryb życia). Konrad leczył się bardziej ekstremalnie (jadł to na co miał ochotę i kupił sobie nawet piersiówkę i pieprz żeby zabić tym zarazki). Oba sposoby przyniosły skutek, z tym, że Konrad chyba szybciej stanął na nogi.
Mimo uciążliwych dolegliwości przejechaliśmy się uliczkami Dubrownika (główny ośrodek Dalmacji – urocze miasto-twierdza), odwiedziliśmy kilka chorwackich kurortów i plaż. Dziś przekroczyliśmy granice z Bośnią i Hercegowiną. Dziś zatrzymaliśmy się w Medżugorie – celu wielu pielgrzymów. Zostaniemy tutaj na noc, gdyż podobnie jak w Fatimie wokół Sanktuarium w Medżugorie są pola campingowe dla pielgrzymów, gdzie można rozbić namiot, oczywiście za free ;-). Zdążyliśmy na mszę prowadzoną w kilku językach – również po polsku.
Jutro wyjeżdżamy bardzo wcześnie (przed 5) żeby jak najdłużej jechać bez słońca. Zwiedzimy stare miasto i zabytkowy most w mieście Mostar i pojedziemy w kierunku stolicy – Sarajewa. Nie przewidujemy już żadnych dwudniowych postojów – chyba, że z konieczności, jak ostatnio.
Tekst i zdjęcia: Ania Jamrozik
- Blog z podróży - Już w domu!
- Blog z podróży - Bośnia i Hercegowina
- Blog z podróży IX: Bośnia i Hercegowina
- Blog z podróży cz. VIII - Czarnogóra
- Albania, czyli blog z podróży cz. VII (FOTO)
- Blog z podróży cz. VI (FOTO)
- Czas powrotu, czyli blog z podróży cz. V
- Na greckiej ziemi. Blog z podróży cz. IV
- Stambuł. Blog z podróży cz. III
- Już w Rumunii!!! – blog z podróży cz.II








