Stambuł. Blog z podróży cz. III
Cel został zdobyty!!! Dotarliśmy wczoraj do Stambulu. Ostatnie dni są pełne wspaniałych wrażeń i niesamowitych widoków. Poznaliśmy wielu naprawdę miłych i życzliwych ludzi.

Cześć,
piszÄ™ z Turcji i dziwnej tureckiej klawiatury:)
Cel został zdobyty!!! Dotarliśmy wczoraj do Stambulu. Ostatnie dni są pełne wspaniałych wrażeń i niesamowitych widoków. Poznaliśmy wielu naprawdę miłych i życzliwych ludzi.
Od Bułgarii nieustannie towarzyszy nam słońce. W Warni w kurortach nad Morzem Czarnym, takich jak Złote Piaski, Obzor, Neseber, spotkaliśmy dużo polskich wczasowiczów, wycieczek i kolonii.
Rodacy spotkani w Obzorze zaprosili nas do siebie do domu wczasowego, przygotowali poczęstunek, udostępnili nam łazienkę i pokój do spania. Zdarzały się też dni i miejsca, gdzie ciężko było znaleźć zaciszne miejsce na rozbicie naszych namiotów i wówczas nocowaliśmy w parku bądź na przystanku autobusowym – naprawdę niesamowite przeżycie.
Jak na razie dość trudny okazał się odcinek między Obzorem a Neseberem – 30 km pod górę krętą drogą bez pobocza. Droga ta była tym bardziej uciążliwa, że towarzyszyły nam muszki, które latały przed oczyma, więc jedną ręką machaliśmy, by je przepędzić, a drugą ręką utrzymywaliśmy równowagę.
Z miejscowości Burgas dostaliśmy się nocnym busem do Stambułu. Samo przekraczanie granicy wyglądało jak z zamierzchłych czasów PRL-u. Kilkakrotnie musieliśmy wysiadać z autobusu, wyciągać bagaże i stawać w długich kolejkach – czułam się jak w jakimś naprawdę bardzo odległym kraju, gdzie kultura i obyczaje są mi obce.
O 5:30 miejscowego czasu dotarliśmy do celu naszej wyprawy! Mimo trąbiących kierowców, dużego ruchu ulicznego, Stambuł zrobił na nas niesamowite wrażenie! Odwiedziliśmy kilka meczetów, w tym Hagia Sophia, Meczet Błęktitny i kilka mniejszych. Byliśmy także na jednym z największych bazarów w Europie. Kupiliśmy kilka drobiazgów, w tym flagę turecką, którą przytroczyłam do tylnej sakwy. Poświęciliśmy cały dzień na objazd miasta i dotarcie do Cieśniny Bosfor, by na chwilę stanąć na innym kontynencie.
Kilka razy dziennie w mieście z głośników słychać modły, widać zakwefione kobiety zmierzające do świątyni. Bardzo podoba mi się tradycja picia herbatki w małych szklaneczkach.
Niestety nie obyło się bez strat. Podczas transportu bagażu do Stambułu, niestety zgubiliśmy jeden namiot (na dworcu w Stambule panowała bardzo nerwowa atmosfera, busy przyjeżdżały i odjeżdżały co 5 minut, kierowcy krzyczeli i trąbili, do tego zwracaliśmy uwagę pasażerów, którzy podchodzili bardzo blisko naszych rowerów – ciężko było opanować całą sytuację i dopilnować bagażu. Na szczęście wczoraj kupiliśmy prowizoryczny, lekki namiot plażowy, który zapewnić ma nam schron na najbliższy miesiąc. Do strat doliczyć należy jeszcze 2 pompki, licznik, lusterko i klucze nimbusowe.
Turcy to bardzo mili i przyjaźni ludzie. Kilka razy zostaliśmy zaproszenie na herbat, podarowano nam owoce i warzywa, a ostatnio nocowaliśmy nawet u pewnej tureckiej rodziny, która oprowadziła nas po okolicy i udostępniła swoje mieszkanie. Konrad nawet wymienił się swoją chustą z pewnym tureckim kierowcą w geście solidarności.
W tej chwili spędzamy miło czas na pogawędce u kolejnej tureckiej rodziny pijąc ich tutejszą niesamowitą herbatę w śmiesznie małych szklaneczkach. Jedziemy wzdłuż Morza Marmara do Grecji. Gdy będziemy za kilka dni w Salonikach, postaram się przesłać dużo więcej zdjęć!
Pa!
- Blog z podróży - Już w domu!
- Blog z podróży - Bośnia i Hercegowina
- Blog z podróży IX: Bośnia i Hercegowina
- Blog z podróży cz. VIII - Czarnogóra
- Albania, czyli blog z podróży cz. VII (FOTO)
- Blog z podróży cz. VI (FOTO)
- Czas powrotu, czyli blog z podróży cz. V
- Na greckiej ziemi. Blog z podróży cz. IV
- Stambuł. Blog z podróży cz. III
- Już w Rumunii!!! – blog z podróży cz.II








